Załoga G

Obrzędy ślubne

Na dzień przed ślubem, w domu przyszłej Panny Młodej urządzano tzw. rozpleciny. W tym samym czasie u narzeczonego odbywał się wieczór kawalerski. Oba te spotkania symbolizowały zerwanie z dotychczasowym życiem, pożegnanie z panieństwem i stanem kawalerskim, na rzecz nowej wspólnej drogi. Tradycja ta choć w innej formie, zachowała się do dziś.

W rozplecinach brał udział starosta weselny, swaci i drużbowie oraz wodzirej niosący tzw. rózgę. Cały ten orszak przy wtórowaniu kapeli ruszał do domu, gdzie czekała już narzeczona i druhny. Panna Młoda miała na głowie chustę, pod którą ukrywała pięknie zdobiony warkocz.

Jeden z mężczyzn orszaku ściągał jej chustę i rozplatał warkocz. W tym czasie często jedna z druhen zbierała datki "na grzebień" do uczesania włosów narzeczonej. Zdarzało się, że obrzęd ten trwał nawet do rana. Nie brał w nim udziału Pan Młody, który w tym czasie żegnał swoich przyjaciół. Towarzyszyły temu śpiewy i toasty. W spotkaniu nie mogły uczestniczyć kobiety.

Nazajutrz rano kawaler przybywał po narzeczoną. Pieniędzmi i poczęstunkiem musiał odkupić wpierw przyniesioną dzień wcześniej rózgę. Panna Młoda zanim podeszła do narzeczonego, przy popłakiwaniu druhen, żegnała rodzinę, dom i gospodarstwo, czyli całe dotychczasowe życie. Później jeszcze młodzi wspólnie wysłuchali przemowy starosty weselnego i już mogli ruszyć na zaślubiny. Oczywiście ukwieconym powozem.
W drodze z kościoła Para Młoda często napotykała na tzw. szlabany. Aby je przejechać drużbowie lub Pan Młody musieli się wykupić, najczęściej wódką.

Wykupić się musieli także wjeżdżając na podwórze domu Młodej, gdzie czekała kolejna brama. Na progu witali Młodych rodzice - tradycyjnie chlebem i solą. Młoda Para całowała chleb, dziękowała za życzenia a następnie z chlebem obchodziła wnętrze domu, całując przy tym naroża stołu.

Dopiero wtedy goście wchodzili do środka i zasiadali za stołami.
O tym jak wyglądało polskie wesele świadczyć może znane powiedzenie "zastaw się a postaw się". Szykowano się do tego dnia całymi miesiącami. Rodzina narzeczonej zbierała na przyjęcie weselne a narzeczonego na trunki i muzykantów.
Rodzina młodej często się przy tym poważnie zapożyczała by przyjęcie było odpowiednio bogate. Niektóre z wesel przechodziły do historii wsi czy miasteczka. Bywało, że trwały nawet przez tydzień.
Pierwszym posiłkiem był obiad. Najczęściej podawano rosół oraz ziemniaki z pieczystym. Pierwsze toasty wznosili rodzice starostowie a następnie reszta gości. Najtrudniejszym momentem dla Pani Młodej był tzw. "biały wieniec", rytuał polegający na obtańczeniu wszystkich gości a który trwał nawet kilka godzin. W zamian za to na ręce starościny składano znaczącą sumę na przyszłe gospodarstwo.

O północy młodą mężatkę prowadzono do bocznej izby, gdzie odbywały się tzw. oczepiny. Druhny zdejmowały jej z głowy wianek i ścinały warkocz lub skracały włosy. Następnie na głowę zakładano Młodej czepiec. Od tej pory miała ona bowiem prowadzić dom, rodzić dzieci i dbać o własne gospodarstwo. Nadszedł czas przenosin do domostwa męża. Żonę przewożono wraz z całym posagiem, po tym jak ponownie pożegnała się z rodzicami i całym obejściem.

Na progu domu męża czekała na nią z teściowa. Witała ją chlebem, który to musiała umiejętnie pokroić i rozdzielić na wszystkich obecnych. Do domu młodą mężatkę wnosił na rękach mąż lub też wnoszono ją na pierzynie, skrzyni posagowej czy też na krześle. Tak wyglądał początek nowego życia.*

Dziś wiele z tych tradycji utrzymało się, chociaż przeszły one oczywiście - jak wszystko - pewną ewolucję.
Tradycyjne wesele organizowane w domu wygląda bardzo podobnie, wiele osób jednak decyduje się na organizowanie przyjęcia weselnego w lokalu, co zmusza do pewnej modyfikacji obrzędów:
Goście (wszyscy: Pana i Pani Młodej) są witani hucznie z orkiestrą po przyjściu na salę (orkiestra gra Marsza Weselnego - jednego dla wszystkich lub każdemu z osobna), Państwo Młodzi na sali właśnie są witani chlebem i solą, następnie goście (najczęściej razem z orkiestrą) wznoszą toast za pomyślność nowego związku i wszyscy są zapraszani na obiad.
Po obiedzie często jest podawana kawa czy herbata, jakieś ciasto. Gdy już wszyscy się posilą Starosta Weselny lub Zespół zaprasza wszystkich gości na część taneczną sali, aby Państwo Młodzi w kręgu swych najbliższych Pierwszym Tańcem rozpoczęli Bal.

Same oczepiny - jakkolwiek pozostały - nie rujnują już z reguły pięknej fryzury Pani Młodej. Oczywiście pozostał zwyczaj ściągania Wianka, ale robi się to raczej w celu dokonania "wróżb weselnych" z których mamy się dowiedzieć, która z Panien będących na weselu najwcześniej pójdzie w ślady dzisiejszej Pani Młodej.
Północ to oczywiście świetny moment, aby po oczepinach wznieść chóralnie kolejne toasty, życzenia 100lat, zdrowia i wszelkiej pomyślności, jak również podziękować wszystkim, dzięki którym doszło do tego pięknego świątecznego dnia. A więc dziekujemy i życzymy Rodzicom Państwa Młodych, Rodzicom Chrzestnym, Świadkom, wszystkim gościom i obsłudze imprezy.
Podczas śpiewania "Sto lat" dla Państwa Młodych jak i ich Rodziców bywa, że zgromadzeni goście biorą na ręce "wywołanych" i podrzucają pod sufit. Bywa też, że podczas tej czynności Pani i Pan Młody "gubią" buty, a następnie wszyscy ich szukają. Państwo Młodzi wykupują od znalazcy swoje buty (najczęściej tańcem lub alkoholem)

Północ to również idealny moment do przeprowadzenia wspaniałych zabaw czy konkursów, gdzie jurorami zwykle są Państwo Młodzi, a trofeum - alkohol lub przysmaki weselne.
Jednak jeśli chodzi o zabawę czy zabawy, to w tym dniu jest na to czas przez całą noc, do białego rana, a bywa, ze i na drugi dzień podczas poprawin.

*źródło: Bożena Krzywobłocka " Rodzina i dom"

created by: artur tadel